Zasiedli do stołu. Kobiety z dużymi
oczami, mężczyzna z niewielkim
siusiakiem i pawiem na kolanie.
Piją wódkę, czekają na poranek.
Kobiety się śmieją, każą nastawiać
ulubioną muzykę. Mężczyzna zamyka
oczy i się w sobie. Nic nie jest istotne,
żadna noc, brak perspektyw, niezdany
egzamin z socjologii.
Jutro urośnie, wrócimy do codziennych
czynności. Zaboli i przestanie, wymyślimy
dobitną puentę, która zastrzeli.
Wykorzystuję ludzi, piszę o nich wiersze.